czwartek, 4 października 2012

II. Harry part I

Hej, dzisiaj pierwszy imagin, a właściwie pierwsza część imaginu o Harrym. Jutro chyba jeden z najlepszych dni w moim życiu ! Jt najprawdopodobniej napiszę o co chodziło ;))

Part I 

***

Dzień jak co dzień. Może jednak nie do końca. Wyjeżdżałam na krótkie wakacje. Była już końcówka lipca a ja tak bardzo chciałam wyjechać. Wyjechać za granice to najlepsza rzecz jaka mogła mnie spotkać. Miałam wyjechać do Francji za jakieś 2 dni. Byłam tak podekscytowana że aż nie mogłam spać. Dzień przed wyjazdem do mojego pokoju wszedł brat, a za nim młodsza o rok siostra. Mieli spuszczone głowy.
- Ej, o co wam chodzi?- zapytałam i uniosłam delikatnie brew. Uśmiechnęłam się w słodki sposób. 
- No bo mamy dla ciebie 2 wiadomości, myślę że obydwie złe.- zaczął niechętnie mój o 2 lata starszy brat którego zawsze traktowałam jak młodszego. 
- No dobrze, może jakoś przeżyje to zło.- zachichotałam i ukryłam twarz w dłoniach. Moja siostra uśmiechnęła się lekko. 
- Nie jedziesz do Francji, jedziemy do naszej ciotki w Bristolu.- cichutko pisnęła i cofnęła się o krok. Od razu uniosłam głowę i wrogo na nich spojrzałam.
- JedzieMY?- zaakcentowałam ostatnie dwie litery słowa i się przeraziłam. Miałam jechać nie dość że nie do Francji, ale do tego z moim pięknym rodzeństwem?! 
- Nie ma mowy! Wynoście się z mojego pokoju!- rzuciłam poduszką w Alice i Jake'a. Byliśmy rodziną i od zawsze się kłóciliśmy. Mieszkaliśmy nieopodal Bristolu już od jakiś 13 lat. W sumie ogólnie mówiąc w Anglii mieszkaliśmy jakieś 13 lat. Na tej wiosce parę miesięcy. To była jakaś okropna miejscowość o nazwie Easton. Nienawidziłam tutaj mieszkać. Na prawdę. Znałam zaledwie 3 osoby z czego 2 bywają tutaj raz na miesiąc czy też dwa miesiące. 1 z całej 3 była moja przyjaciółka Andrea. Nie znałam dobrze jej toku myślenia bo zawsze miewała durnowate pomysły. Kochałam ją jak siostrę, ale ostatnimi czasy coraz więcej było kłótni niż normalnych rozmów. Kolejne spotkania z nią kończyły się kłótnią o jej nowego chłopaka czy też o to że przeniosła się do innej szkoły. Nie wiem dlaczego to zrobiła. Zostałam sama i nikogo nie znałam. Każdy omijał mnie szerokim łukiem nawet nie patrząc na moją twarz. Nie wiem czemu tak było. Czasami rozmawiałam z jakimiś byle jakimi kujonami którzy pytali się co chwila gdzie jest sala 102, a gdzie jest sala 406. Nasza szkoła była ogromna, miała 6 pięter. Mieliśmy w niej podstawówkę, gimnazjum i liceum. Podstawówka miała oddzielny budynek który stał tuż obok. Szkoła nie mieściła się w Easton lecz w obocznej wiosce pod nazwą najprawdopodobniej Brigston. To miasteczko było mniejsze niż nasza 'wioska'. Alice i Jake także uczęszczali do ów szkoły. Lubiłam z nimi pogadać, ale mieli inne zajęcia, własnych przyjaciół. Oni umieli nawiązać kontakt, a ja byłam nieśmiała i często nietolerancyjna. Ale nie myślcie sobie że jestem jakimś potworem. Nie toleruję 'gwiazdek szkolnych'. Nimi byli Tara, Olivia, Clear, Olivier i Henry.  Udawali kiedyś moich przyjaciół a potem tylko ośmieszali przed szkołą. Chodzę do klasy z Olivia i Henrym. Henry nie raz udawał że się we mnie zakochał tylko po to żebym się upokorzyła mówiąc mu że jest fajny. Rację jednak miał, podobał mi się ale jakaś wielka miłość to nie była. Olivia bez swych przyjaciółeczek to fajna osóbka. Lubiłam z nią pogadać o nowych tuszach do rzęs czy lakierach do paznokci. Jednakże gdy pojawiały się te idiotki zmieniała się w jędze z wielkim nosem.
- Mamo! Czy to prawda?1- krzyknęłam wybiegając z pokoju i zbiegając po schodach.
- Tak [T.I], przepraszam Cię. Albo Bristol albo Londyn. Wybieraj.- mama szepnęła otwierając butelkę z wodą.
- Wolę Londyn, chociaż byłam tam paręnaście razy wole to niż siedzenie u babci z Alice i Jake'iem.- stwierdziłam i popędziłam na górę. Wszystkie rzeczy czyli koszulkę z napisem I <3 Paris, smycz z Paris, spodnie z flagą Francji i fullcup z podobnym nadrukiem jak na koszulce musiałam wyrzucić z walizki. Tak chciałam pojechać, ale cóż. Taki jest mój nędzny los. Położyłam się i nawet nie wiem kiedy, ale zasnęłam. Obudziłam się około 11 p.m. Przerażona popatrzyłam na zegarek. Zeszłam na dół. Mama siedziała i oglądała jeszcze swój serial.
- [T.I], a ty co tu robisz?
- A nic, o której ten nieszczęsny wyjazd?
- Musisz sobie sama kupić bilet, wyjedź jutro jeśli chcesz pobyć tam do połowy sierpnia. Inaczej skrócisz sobie wakacje.
- Dobra, jutro rano mnie nie będzie. Pa.- pocałowałam mamę w policzek. Poszłam się umyć i około 1 w nocy zasnęłam. Czułam się fatalnie. Co chwile się budziłam z bólem brzucha.
Rano około 5.30 wstałam. Wzięłam proszki na głowę. Zrobiłam makijaż i całkowicie zaspana opadłam na kanapę. Musiałam iść szybko po bilet bo znam lotnisko w Bristolu. Z resztą nie będę się tłukła autobusem. Jednak musiałam przeżyć tą godzinę w autokarze który codziennie kursował do miasta z naszej wioski. Około 7.30 wsiadłam w bus i wyruszyłam do miasta. Wysiadłam około 9 i pieszo poszłam na lotnisko. Nie siedziałam za długo bo od razu ustąpiłam starszej kobiecie miejsca. Po 10 minutach poczułam że ktoś puka mnie w plecy.
- Ejj, Eleanor...
- Przepraszam, ale ja nie jestem Eleanor.- stwierdziłam nawet się nie odwracając. Spuściłam głowę i z walizką czekałam na samolot o godzinie 11.30. Dosyć wcześnie, ale i ja nie byłam spóźnialska. Około 11.10 wezwano pasażerów do Londynu. Szybko zajełam miejsce przy oknie. Miałam wielką nadzieję że nikt koło mnie nie usiądzie jednak miałam jak zwykle pecha. Koło mnie usiadła ciemnowłosa dziewczyna o ładnej twarzy i chudych jak i długich nogach. Uśmiechnęłam się niechętnie i wyjęłam słuchawki z torby. Na przeciwko mnie usiadł chłopak którego rozpoznawałam od początku. Miał bujne loki, podejrzany uśmiech i był dosyć wysoki. Obok niego zasiadł jeszcze jeden chłopak, chyba Louis. Tak do niego mówił.
- Przepraszam czy przypadkiem skądś się nie znamy?- uniosłam lekko brew i przyglądalam się im.

* ^ *

Na dzisiaj koniec, niedługo kolejna część : D 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz